Imperium burz – Sarah J. Maas

Recenzja 126

Tytuł: „Imperium burz”

Autor: Sarah J. Maas

Wydawnictwo: Wydawnictwo Uroboros

Ilość stron: 860

Opis wydawcy:

Nad Erileą gęstnieją czarne chmury. Erawan zbiera swoje złowrogie siły, by zadać światu ostateczny cios. Aelin Galathynius staje z nim do walki, by bronić królestwa i swoich bliskich. Dla Aelin droga do tronu Terrasenu dopiero się rozpoczęła. Młoda królowa cały czas poznaje swoje dziedzictwo i uczy się swojej magii. Im więcej jej używa, tym bardziej przekonuje się, jak potężny jest ogień krążący w jej żyłach.

Ale wie, że toczącej się wojny nie wygra w pojedynkę. Są przy niej przyjaciele i ukochany Rowan, lecz to nadal za mało wobec mocy Erawana. Nadszedł czas szukania sprzymierzeńców. Kto odpowie na wezwanie królowej Terrasenu?

Dla Aelin nie ma już odwrotu, świat, który zna, chwieje się w posadach pod naporem sił ciemności. Wrogowie otaczają ją ze wszystkich stron, w szranki poza Erawanem staje także legendarna, bezlitosna królowa Fae, która najwyraźniej ma wobec Aelin własne plany… Kiedy gra toczy się o tak wysoką stawkę, trzeba umieć poświęcić to, co najcenniejsze. Czasami jednak cena za zwycięstwo okazuje się zbyt wysoka…

Moja opinia:

***

Nadchodzi burza,
a wraz z nią…
Sąd Ostateczny.

Śmierć i zniszczenie zawładneło światem,
Pochłaniając go…
Otchłanią śmiercionośnej ciemności.

Piękna królowa,
Z łez i krwi nosi koronę.
A jej przeznaczeniem…
Jest walka na śmierć i życie.

Czy jej odwaga jest w stanie oczyścić świat ze zła?
Czy jej królestwo ma szansę odzyskać dawno zapomniany blask?

***

Fabuła:

Tyle czekania…
Tyle tęsknoty…
Aż w końcu jest!
Upragniona piąta cześć serii „Szklany tron” – piękna, tajemnicza i bezkompromisowa książka „Imperium burz”.

Poprzednie części były dla mnie naprawdę nieziemsko rewelacyjne, ale „Imperium burz„, to moim zdaniem prawdziwa petarda wrażeń i emocji.
Fabuła jest dynamiczna, pełna niespełnionych zwrotów akcji i nieokiełznanej magii miłości.
No i to zakończenie…
Jestem pewna, że zwali was z nóg.
Tylko proszę…
Uważajcie na krzesła, żeby przypadkiem nie skończyć tak jak ja – czyli kilka tygodni w okrutnym związku z kołnierzem ortopedycznym.

Styl:

Uwielbiam styl Pani Maas!
I to nie tylko dlatego, że jest on bardzo płynny i przyjemny w odczuciu, ale i także dlatego, bo ma w sobie coś niezwykle wciągającego i pełnego inspiracji.
Dzięki czemu, książkę czytało mi się naprawdę bardzo szybko a wręcz ekspresowo. Co bardzo, ale to bardzo lubię :)

Bohaterowie:

Z każdą kolejną częścią – poruszają moje emocje coraz mocniej i głębiej.

Z każdym kolejnym rozdziałem – napełniają mnie magią wrażeń i niesamowitej przygody.

I z każdym kolejnym wersem – nadają mojej wyobraźni nowy powiew kreatywnej świeżości.

I nie wiem jak wy, ale ja…
Nadal jestem szalonym #teamRowan forever :)

Szata graficzna:

Okładka „Imperium burz” jest po prostu woooow :)
Przyciąga mój wzrok niczym kopalnia pełna drogocennych diamentów.
Aelina otulona bielą i ogniem niszczycielskiego żywiołu jest według mnie niezwykle olśniewająca.
Przyciąga wzrok…
Kusi wyobraźnię…
I nadaje mojej półce nieziemskiego blasku.
I co najważniejsze…
Imperium burz” idealnie komponuje się z resztą mojej fantastycznej kolekcji.

Podsumowanie:

Moim zdaniem, „Imperium burz” to prawdziwe tornado emocji.
Wypełnione ogniem walki, szczyptą magii i nutką zaskakującej miłości.
Ta książka…
Uzależnia bardziej niż czekolada,
Porusza mocniej niż Titanic.
I wciąga głębiej niż czarna dziura w bezkresnym kosmosie.
Jak dla mnie, idealna lektura dla każdego fana dobrej i kreatywnej fantastyki.

Polecam gorąco!
Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Uroboros :)

 

,,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>