Joe sam w domu – Joanna Nadin

Recenzja 119

Tytuł: Joe sam w domu
Autor: Joanna Nadin
Wydawnictwo: Akapit Press. Oprawa: Miękka
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 180

Opis wydawcy:

Joe sam w domu. Na początku to wyzwanie i przygoda. Ale gdy mama nie wraca, a zapasy topnieją Joe i Asha podejmują decyzję, która zmieni ich życie na zawsze.

Moja opinia:

Nie znam nikogo, kto by nie znał i nie pokochał całym sobą filmu „Kevin sam w domu”.
W końcu ta nietuzinkowa i przezabawna historia, potrafi poruszyć serca nie tylko nastoletnich dzieci, ale i także dorosłych ludzi.

A teraz…

Mam do ciebie małe pytanie :)  

Co byś powiedział/a na to, gdyby w świecie twoich ukochanych książek pojawiła się właśnie równie szalona i nieco zakręcona opowieść,  jak ta ulubiona z dzieciństwa?
Nie… Ja wcale nie żartuję. Znam taką osobiście i nazywa się po prostu „Joe sam w domu ” :)

Fajnie,  co nie?

Tylko pamiętaj!
Ta historia,  to nie tylko obraz fantastycznej przygody i zabawy, ale i także szczypta nastoletniego smutku oraz pragnienia bycia kochanym.

Fabuła:

Głównym bohaterem książki jest Joe Hilton – uroczy trzynastolatek, który niczym Tomek Sawyer postanowia stawić czoła otaczającemu go zewsząd światu.
Pewnego dnia mama Joe’go i jej chłopak Dean postanawiają wyjechać na wakacje do Hiszpanii – niestety Joe nie jest wliczony w cenę tej wycieczki.
Dlatego też, musi pozostać sam w domu, zdany wyłącznie na siebie i własne siły.
Początkowo, cała ta sytuacja wydaje się chłopcu nawet całkiem fajną i zabawną przygodą.
Jednak kiedy mija tydzień a rodzina ciągle nie wraca do domu, wówczas wszystko staję się o wiele bardziej trudniejsze niż początkowo mogłoby się wydawać.
Kończy się prąd, jedzenie a nawet podstawowe środki czystości. Jednym słowem – katastrofa!!!
Na szczęście Joe poznaje rezolutną Ashę, która niczym tęcza nadaje jego życiu piękniejszych barw szczęścia.

Styl:

Według mnie,  styl autorki jest nie tylko niesamowicie lekki i pełen humoru, ale i także wypełniony wachlarzem różnorodnych emocji.
Zachwyca nie tylko swoją niesamowitą dynamiką akcji, ale i także siłą swojego głębokiego przesłania.

Co ważne…
Autorka poruszyła w tej historii nie tylko temat pierwszej miłość oraz smaku pierwszej odpowiedzialności, ale i także temat: rasizmu, przemocy w szkole oraz patalogii w rodzinie.
I muszę szczerze przyznać, że uczyniła to w sposób naprawdę lekki i spójny.
Dzięki czemu, historię Joe’go czytało mi się naprawdę bardzo przyjemnie i co najważniejsze z zapartym tchem.

Bohaterowie:

Według mnie, bohaterowie książki „Joe sam w domu” są po pierwsze: świetnie wykreowani, a po drugie: bardzo realni i niezwykle barwni.
Ja osobiście, polubiłam nie tylko uroczego i dzielnego Joe’go, ale i również jego rezolutną przyjaciółkę – Ashę.
Oboje ujeli mnie zarówno swoją nietuzinkową charyzmą, jak i magią swojej młodzieńczej miłości.

Szata graficzna:

Według mnie, okładka tej książki jest po prostu bajecznie kreatywna!
Ma w sobie nie tylko pozytywną energię, ale i także pewną szczyptę nietuzinkowej magii.

Ja osobiście, jestem nią przeogromnie zauroczena.
Jest plastyczna… dynamiczna…
i co najważniejsze, wypełniona po brzegi czarem niebanalnej wyobraźni.

Podsumowanie:

„Joe sam w domu” to niesamowita i pełna nietuzinkowych emocji historia, która nie tylko skradnie ci serce pięknem młodzieńczej miłości, ale i także napełni je smakiem słodko-gorzkiej dorosłości.

Polecam gorąco!

Za egzemplarz do recenzji dziękuję Wydawnictwu Akapit Press :)

,

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>